Jaronwoj Blog Warszawa Polska


20 mld EURO podatnika elektrownia jądrowa w Polsce

20 mld EURO podatnika elektrownia jądrowa w Polsce

Ile ma kosztować podatników wdrożenie programu energetyki jądrowej, czyli ile potrzeba pieniędzy publicznych na ten cel ? 

Wypowiedź V-ce Minister H Trojanowskiej Ministerstwo Gospodarki

– Oceniamy, że w perspektywie najbliższych 10 lat koszty te wyniosą prawie 700 mln zł. Mówimy tu o kosztach budowy kompetentnego zaplecza instytucjonalnego, naukowo-badawczego, wzmocnieniu kadrowym i kompetencyjnym dozoru jądrowego, projektu i budowy składowiska nisko i średnio aktywnych odpadów promieniotwórczych, bo obecne składowisko w Różanie powoli się wypełnia. W kosztach tych uwzględnia się także potrzeby związane ze szkoleniem kadr i koszty kampanii informacyjnej, a także dalsze prace lokalizacyjne obiektów energetyki jądrowej. Mówiąc o kosztach wdrożenia energetyki jądrowej warto jednak pamiętać, że chodzi tu o infrastrukturę, która towarzyszyć będzie inwestycjom o wartości rzędu 20 miliardów euro. Mówimy więc o procencie kosztów inwestycyjnych. Przewidujemy, że na zaplecze instytucjonalne energetyki jądrowej, czyli między innymi wzmocnienie kadrowe i kompetencyjne dozoru jądrowego oraz na utworzenie i funkcjonowanie Agencji Energetyki Jądrowej będzie potrzeba około 150 mln zł, a kolejne 150 mln zł na zapewnienie technicznie wyposażonego zaplecza naukowo-badawczego, którego prawidłowe funkcjonowanie dla potrzeb dozoru jądrowego, administracji rządowej i inwestora jest warunkiem rozwoju i funkcjonowania energetyki jądrowej .

 

Ireneusz Chojnacki WNP.PL

MG informuje:

Ponad 90 proc. energii elektrycznej w Polsce pochodzi z konwencjonalnych elektrowni wykorzystujących do jej produkcji węgiel. Tymczasem w marcu ubiegłego roku Rada Europejska określiła nowe bardzo ambitne cele dla Unii Europejskiej, tzw. 3 x 20. Oznacza to, że w skali UE zużycie energii w 2020 powinno zmniejszyć się o 20 proc. w stosunku do prognoz, udział energii ze źródeł odnawialnych w bilansie energii finalnej powinien wynosić w tym czasie 20 proc., a także o tyle samo zredukowana ma być emisja CO2 w stosunku do roku 1990.

Przygotowywana przez Ministerstwo Gospodarki Polityka energetyczna Polski do 2030 r. będzie w pełni wpisywała się w realizację tych celów.W tym kontekście rozważana jest energetyka jądrowa jako efektywne źródło czystej energii w Polsce. Jednak jej wprowadzenie to perspektywa co najmniej kilkunastu lat.
 

Jak teraz wypada ocena opłacalności inwestycji w energetykę jądrową ?

– Wyniki analiz, które wykonała dla nas Agencja Rynku Energii, wskazują na wyraźną i wzrastającą konkurencyjność technologii jądrowej ze względu na przewidywany wzrost cen paliw organicznych i opłat za uprawnienia do emisji CO2. Dla źródeł przewidzianych do uruchomienia około 2020 roku występuje duża przewaga wytwarzania energii w elektrowniach jądrowych, pracujących w podstawie obciążenia systemu, nawet nad najtańszymi źródłami klasycznymi. Elektrownie jądrowe z nowoczesnymi reaktorami PWR trzeciej generacji, które reprezentują w tym okresie kosztowo dostępne technologie jądrowe, są konkurencyjne w stosunku do źródeł węglowych , czy gazowych już przy koszcie uprawnień do emisji CO2 powyżej 15 euro za tonę CO2. Uśrednione koszty wytwarzania w elektrowni jądrowej wynoszą około 57 euro na 1 MWh, a następna w kolejności elektrownia na węgiel brunatny z kotłem pyłowym będzie wytwarzać wtedy energię po koszcie około 80 euro za 1 MWh

http://www.mg.gov.pl/Wiadomosci/Archiwum/Rok+2008/Wyjasnienie+Ministerstwa+Gospodarki.htm

Badania opinii Polakow o elektrowniach atomowych

W badaniach Pentora przeprowadzonych w grudniu 2008 r. na zlecenie PAA, Polakom zadano pytanie: „Czy Pana(i) zdaniem Polska powinna w najbliższym czasie zbudować elektrownię jądrową?”.

  • 21% ankietowanych udzieliło odpowiedzi”zdecydowanie tak”,
  • 26% – „raczej tak”,
  • 21%- „raczej nie”,
  • 17% – „zdecydowanie nie”,
  • 15% nie miało w tej sprawie opinii.

Co łącznie daje 47% odpowiedzi „za”, 15% – „nie wiem” i 38% – „przeciw”.
 

PAP/WP

Dziś energetyka jądrowa pokrywa 5.5% światowego zapotrzebowania na energię, a 17% na energię elektryczną. W 31 krajach świata pracują 432 reaktory energetyczne o łącznej mocy 340 343 MW(e). W budowie jest 48 reaktorów o mocy 38 900 MW(e). Doświadczenie eksploatacyjne energetyki jądrowej wyraża się liczbą 7330 reaktorolat. Najwięcej reaktorów energetycznych pracuje w USA – 109 o mocy 99 GW(e). Na drugim miejscu jest Francja z 56 reaktorami o łącznej mocy 58.6 GW(e). Najwięcej nowych elektrowni jądrowych budują obecnie „tygrysy” gospodarcze Dalekiego Wschodu: Korea Południowa oraz Japonia.

Najbardziej rozpowszechnionymi reaktorami energetycznymi są reaktory typu PWR (Pressurized Water Reactor), w których woda pod ciśnieniem spełnia rolę moderatora neutronów i chłodziwa w obiegu pierwotnym.

Zachodnie reaktory PWR mają hermetyczną obudowę bezpieczeństwa, najczęściej w postaci charakterystycznej kopuły lub cylindra. W nowszych reaktorach WWER jako system przeciwawaryjny stosuje się wieżę likwidacji nadciśnienia. Oprócz reaktorów PWR, których udział w energetyce świata stanowi 60%, drugim najbardziej rozpowszechnionym typem reaktorów energetycznych są reaktory BWR (Boiling Water Reactor). Ich udział wynosi 24%.

Andrzej Z. Hryniewicz Wiedza i Życie

http://archiwum.wiz.pl/1996/96112500.asp

Podchody pod atom

Na warszawskim Okęciu coraz częściej lądują przedstawiciele zagranicznych koncernów energetycznych, producentów reaktorów i potentatów budowlanych. Badają teren, szukając podwykonawców i nawiązując kontakty polityczne.

Głównym inwestorem pierwszych dwóch elektrowni jądrowych będzie Polska Grupa Energetyczna (PGE), największy krajowy producent prądu z ponad 40-procentowym udziałem w rynku. Do konsorcjum, które ma powstać jeszcze w tym roku, dobierze sobie jednego lub więcej partnerów branżowych, zachowując 51 proc. udziałów. Wśród potencjalnych współinwestorów, którzy dostarczą know-how i pomogą przy budowie i zarządzaniu elektrowniami, wymienia się takie firmy, jak francuski Electricite de France (EdF), niemieckie RWE czy szwedzki Vattenfall.

Nie tylko w Polsce nawet największa firma energetyczna nie jest w stanie udźwignąć sama takiej inwestycji. Przeważnie tworzone są konsorcja. Na przykład w Rumunii elektrownię w Czernowodzie buduje obok lokalnego państwowego koncernu energetycznego pięć firm z branży – czeski CEZ, włoski Enel, francuski EdF, hiszpańska Iberdrola, niemiecki RWE oraz duży odbiorca energii z indyjskim rodowodem ArcelorMittal. Istna wieża Babel.

Za faworyta starań o bliską współpracę z naszym PGE uchodzi EdF. Jeśli rzeczywiście wygra, można przyjąć za pewnik, że kupimy reaktory także od Francuzów z Arevy. Obie firmy idą ręka w rękę, w środę podpisały nawet pod auspicjami Pałacu Elizejskiego partnerstwo strategiczne. Francja ma ogromne doświadczenie w energetyce jądrowej (aż 80 proc. wytwarzanej tu energii pochodzi z atomu) i chce je wykorzystać do ekspansji zagranicznej. Paryż chce zarobić na obecnym światowym renesansie energii jądrowej i ze swoich firm uczynić największego na świecie atomowego gracza. Prezydent Nicolas Sarkozy zabiega o kontrakty, bez skrupułów wykorzystując swoje wpływy, skąd przylgnął już do niego przydomek „atomowy domokrążca”. Teraz zaś Polska potrzebuje jego poparcia, by storpedować unijne plany podwyższenia z 20 do 30 proc. skali obowiązkowej redukcji emisji CO2 do 2020 roku, co zagraża naszemu przemysłowi.

Choć swoje reaktory chcą nam sprzedać także Rosjanie, Koreańczycy czy Kanadyjczycy, obok francuskiej Arevy najbardziej liczą się na tym polu dwa koncerny amerykańskie: Westinghouse i General Electric. Większościowe udziały w tym pierwszym kupili zresztą w 2006 r. Japończycy za 5,4 mld dol., słusznie przewidując powrót atomowego boomu. Również GE współpracuje z Japończykami z Hitachi. Japonia jest atomową potęgą – rozpoczęła swój pokojowy program jądrowy w latach 70. po wojnie izraelsko-arabskiej i wybuchu wielkiego kryzysu energetycznego. Obecnie zajmuje trzecie miejsce na świecie pod względem liczby czynnych reaktorów.

Magazyn Gazeta Prawna

Polska i USA podpisały we wtorek deklarację o współpracy w zakresie energetyki atomowej.

Dotyczy ona m.in. uruchomienia do końca 2020 r. pierwszego bloku elektrowni w Polsce oraz przygotowania prawa, które umożliwi rozpoczęcie tej inwestycji. Deklarację podpisali wiceminister gospodarki Hanna Trojanowska (Pełnomocnik Rządu ds. Polskiej Energetyki Jądrowej) oraz Podsekretarz w Departamencie Handlu USA Francisco Sanchez.

Sanchez zapewnił, że Stany Zjednoczone chętnie podzielą się swą wiedzą i doświadczeniem w zakresie tworzenia przepisów oraz wyboru technologii budowy reaktorów. „USA posiada 100 reaktorów, z których generuje więcej mocy niż jakikolwiek inny kraj na świecie” – zauważył.

Przedstawiciele administracji obu krajów oraz przedsiębiorcy dyskutowali też m.in. o czystych technologiach węglowych, wychwytywaniu dwutlenku węgla i jego składowaniu, energetyce odnawialnej oraz niekonwencjonalnych metodach pozyskiwania gazu z łupków.

Gazeta Prawna

Interes atomowy z Rosjanami

Trzy państwa nadbałtyckie i Polska chcą najpóźniej na początku 2011 roku podpisać ostateczną umowę w sprawie budowy wspólnej nowej elektrowni atomowej – poinformował w środę w rozmowie z agencją dpa uczestniczący w konferencji w Rydze minister energetyki Litwy Arvydas Sekmokas.

Według ostatecznych ustaleń, wybranemu do realizacji budowy konsorcjum zaoferuje się 51-procentowy udział w tej inwestycji. Szacuje się, że łączne koszty przedsięwzięcia sięgną 15 mld euro.

FORSAL

Analiza kosztów budowy mój post na S24.pl

http://jaron.salon24.pl/155766,ile-kosztuje-elektrownia-jadrowa

Uwagi transgraniczne do elektrowni atomowej w Kalingradzie

http://jaron.salon24.pl/164899,uwagi-transgraniczne-do-elektrowni-atomowej-w-kalingradzie

(Nie) bezpieczeństwo energetyczne dla Poski – elektrownie atomowe

http://jaron.salon24.pl/60621,nie-bezpieczenstwo-energetyczne-dla-polski-elektrownia-atomo

Podsumowanie

Jestem sceptyczny co do planów energetyki jadrowej , za ten sam budżet z państowej kiesy można uruchomić głęboka geotermie  ( 400 – 600 st.C.) dla potrzeb energetyki.

Kejow

Reklamy


Noblista Stigliz – skąpstwo się nie opłaca – fetyszyzm fiskalny

Noblista Stigliz – skąpstwo się nie opłaca – fetyszyzm fiskalny

 

Takie ostrzeżenie wygłosił profesor Uniwersytetu Kolumbijskiego w Nowym Jorku, Joseph Stiglitz, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii.      

Sektor finansowy i ideologia wolnego rynku już doprowadziły świat nad skraj przepaści, wypowiedział się on na stronach gazety „Financial Times Deutschland”. Deregulacja okazała się straszliwą pomyłką. Za każdym razem, gdy tylko gospodarka wstępuje w fazę recesji, dochody spadają, rosną wydatki, między innymi na pomoc bezrobotnym. Wówczas „deficytowe jastrzębie” z sektora finansowego zaczynają domagać się od państwa radykalnej redukcji wydatków. Choć historyczne precedensy dowiodły już zgubności tego typu zachowań.

Prezydent USA Herbert Hoover próbował w 1929 roku zastosować te rekomendacje w praktyce. W wyniku tego gospodarka światowa sięgnęła dna. W tę samą pułapkę wpadł Międzynarodowy Fundusz Walutowy w 1997 roku w Azji Wschodniej. Z powodu jego działań rozpoczęte osłabienie regionalnej gospodarki zamieniło się początkowo w recesję, a z recesji w depresję. Dziś rządy państw Unii Europejskiej, które zajęły się redukcją deficytu budżetowego, igrają z ogniem, a następstwa tego mogą być „katastrofalne”, uprzedza Joseph Stiglitz. Zacznie się upadek produkcji, obniżenie zatrudnienia, redukcja bazy podatkowej i dochodów budżetowych. Zamiast ożywienia koniunktury dojdzie do nowego zastoju.

Racjonalnie obniżyć podatki dla przedsiębiorstw inwestujących w przemysł, i odwrotnie, zedrzeć skórę z tych, którzy tego nie robią, lub zanieczyszczają środowisko naturalne. Państwo powinno stymulować wydawanie kredytów dla małego i średniego biznesu, tworzącego nowe miejsca pracy. Czynić to najlepiej poprzez zaufane instytucje finansowe, zamiast rzucać sumy pochodzące z finansów podatników w nienażarte brzuchy dużych banków. Ona mają tylko jedno w głowie: spekulować na transakcjach z  derywatami, ignorując realny sektor gospodarki.

Państwa Europy oraz Stany Zjednoczone powinny wystrzegać się słodkiego śpiewu finansowych syren z ich standardową ofertą zdezaktualizowanych recept, uważa ekspert. Jeden z głównych postulatów jest prosty i głosi: oszczędzaj, a wszystko będzie dobrze.

RUSSIA VOICE

 PUBLIKACJE

Stiglitz jest autorem nowej książek Freefall: America, Free Markets, and the Sinking of the World Econom w, których analizuje przyczyny Wielkiej Recesji z 2008 r. i wzywa do przezwyciężenia tego, co nazywa „ersatz kapitalizmu”.
 
Opinia Stigliz
Nie jest za późno dla UE dla wdrożenia reform instytucjonalnych potrzebnych do pracy w strefie  euro, a tym samym sprostać ideałom, oparty na solidarności, które leżały u podstaw tworzenia wspólnej waluty. Lecz jeśli Europa nie może zrobić, to być może lepiej jest przyznać, nie powiodła się i przejść od wyodrębnić wysoką cenę bezrobocia i cierpienia ludzi.
 
Kołodko porównany z Stiglitzem
Powiem krótko – gdybyśmy mieli wymienić nazwiska trzech najwybitniejszych i najbardziej inspirujących ekonomistów na świecie, bez chwili wahania odparlibyśmy: Lester Thurow, Joseph Stiglitz i Grzegorz Kołodko.” (Stefan Adamski, eseista)
 
Stigliz o Baracku Obamie
Stiglitz ma wiele zastrzeżeń do sektora bankowego. Noblista skrytykował prezydenta Obamę, że mimo nazwania pewnych banków „systemowo ważnymi” i poddania ich dokładniejszemu nadzorowi nie zmusza ich do uproszczenia struktury. Noblista nawiązał między innymi do opinii byłego prezesa Rezerwy Federalnej Paula Volckera, który doradzał administracji prezydenta ograniczenie rozmiarów banków (zmniejszenia udziału w rynku).
 
Joseph Stigliz a GLOBALIZACJA
Silne turbulencje, które wstrząsały w latach 90. tzw. wschodzącymi rynkami, mocno wstrząsnęły też przekonaniami amerykańskiego noblisty, doradcy prezydenta Clintona i byłego wiceszefa Banku Światowego Josepha Stiglitza. Nie jest on krytykiem globalizacji z „lewackiej” perspektywy – jak powiedzieliby twardzi liberałowie ze szkoły Miltona Friedmana. Niestety, w Polsce ciągle trzeba powtarzać do znudzenia, że istnieje wiele szkół liberalnego myślenia o gospodarce, społeczeństwie i państwie, a w dzisiejszej dobie pojęcie liberalizmu zostało uprowadzone przez jeden radykalny nurt liberalnego myślenia. Stiglitz nie nawiązuje bynajmniej do marksizmu-leninizmu, lecz do myśli wielkiego liberała Johna M. Keynesa, którego w czasach Wielkiego Kryzysu lat 30. stawiano pod pręgierzem jako socjalistę i krytyka wolnego rynku – podobnie jak dziś Stiglitza.

„Widziałem na własne oczy – pisze Stiglitz – jak bardzo niszczycielski może być wpływ globalizacji na kraje rozwijające się, a zwłaszcza na najuboższe spośród nich. Jestem przekonany, że globalizacja – zniesienie barier krępujących wolny handel i ściślejsza integracja gospodarki w skali międzynarodowej – może być siłą służącą dobru i że potencjalnie może poprawić sytuację wszystkich ludzi na świecie, a w szczególności ubogich. Ale sądzę też, że aby tak się stało, sposób, w jaki jest ona przeprowadzana, powinno się gruntownie przemyśleć od nowa”.

Artur Domosławski GW
 
Stiglitz źle ocenia pośpiech w zakańczaniu programów stymulacyjnych także w kontekście całej gospodarki. W opinii ekonomisty zbyt wczesne wycofanie środków pobudzających wzrost gospodarczy jest obecnie głównym zagrożeniem. Strach niektórych inwestorów przed nagłym wzrostem inflacji jest bowiem „irracjonalny”.
Noblista Stiglitz  nie spodziewa się drugiego dna kryzysu, ale widzi ryzyko spowolnienia globalnego wzrostu gospodarczego.
FORSAL
 
OPINIA KOŃCOWA
Nie znane jest stanowisko Stiglitza w sprawie stymulacji gospodarki i ratowania budżetu poprzez podniesienie podatku.
 
Kejow


List otwarty prof. Wrzesińskiego z Politechniki Warszawskiej
Lipiec 29, 2010, 10:13 pm
Filed under: Doradztwo, ekologia, emisja, emisja CO2, Paliwa | Tagi: , , , ,

List otwarty prof. Wrzesińskiego z Politechniki Warszawskiej

Warszawa 25.07.2010 r.

 

Dziennik Gazeta Prawna 

 

Redaktor Naczelny          

 

Pan                                 

 

Tomasz Wróblewski       

 

Zbigniew Wrzesiński

 

Politechnika Warszawska

 

Wydział Inżynierii Produkcji

 

 

 

List otwarty

 

 

 

Szanowny Panie Redaktorze,

 

W wydaniu Dziennika Gazety Prawnej z dn. 23-25.07 br. ukazał się w dziale Rynki i finanse tekst pod tytułem „CO2 pod ziemię zamiast w powietrze. Może być Taniej”, autorstwa Pani Barbary Barysz. Po lekturze tego tekstu dochodzę do wniosku, że Autorka albo nie wie o czym pisze, albo świadomie wprowadza opinię publiczną w błąd, wykonując pracę zleconą na rzecz tych, w których interesie jest nieuzasadniony wzrost cen energii elektrycznej w Polsce, a tym samym osłabienie konkurencyjności gospodarki naszego kraju.

 

Kluczowa teza prezentowana w tym artykule jest następująca „firmy energetyczne będą płacić Skarbowi Państwa 5 zł. za wtłoczenie 1 tony CO2 pod ziemię. To nie wiele, skoro pozwolenie na emisję 1 tony CO2 do atmosfery kosztuje 40 euro” i jest oczywiście fałszywa ponieważ „To nie wiele” pomija koszty związane ze zbudowaniem i eksploatacją całej niezwykle jednak kosztownej infrastruktury technicznej, niezbędnej do realizacji pomysłu wtłaczania dwutlenku węgla pod ziemię. Szacuje się, że koszt redukcji emisji CO2 do atmosfery w Polsce tylko o 30%, w okresie od 2005 do 2030 przekroczy, kwotę 90 mld. euro. Ten „skromny szacunek”, oficjalnie publikowany i powszechnie dostępny, skrzętnie pomija Autorka omawianego tekstu, skupiając się głównie na uwypuklaniu wątpliwych zalet systemu CCS (Carbon Capture and Storage) nic nie wspominając o poważnych zagrożeniach ekologicznych wynikających z jego ewentualnego wprowadzenia na terenie Polski. Pod koniec Autorka wspomina wprawdzie mimochodem, że „Za instalację CCS trzeba będzie słono zapłacić”, tylko nie wskazuje, kto zapłaci rachunek za wdrożenie CCS. Otóż rachunek zapłaci społeczeństwo czyli podatnicy. Rzeczywiście będzie to słony rachunek bowiem szacuje się że koszt ceny energii elektrycznej w Polsce wzrośnie wówczas o co najmniej 30%.

 

Z całą pewnością system CCS nie gwarantuje właściwego rozwiązania problemu dwutlenku węgla w Polsce. Bez wprowadzenia nowych zaawansowanych technologii, umożliwiających potraktowanie dwutlenku węgla nie jako „szkodnika ekologicznego”, lecz jako cennego surowca, służącego do produkcji na jego bazie paliw płynnych i gazów węglowodorowych, będziemy, przy próbach rozwiązania tego problemu, obracać się w obszarze chciejstwa, a nie realności. Wymaga to przede wszystkim zrozumienia istoty wagi problemu, a następnie odważnych decyzji strategicznych ze strony władz państwa polskiego. Takie podejście na pewno opłaca się, bowiem stwarza szansę wyeliminowania emisji CO2 do atmosfery w systemie gospodarki rynkowej, a nie nakazowej. Nie ma tu miejsca na bardziej wnikliwe wyjaśnianie sposobów redukcji emisji CO2 do atmosfery, zatem odsyłam Autorkę omawianego tekstu do lektury choćby mojego artykułu „Dwutlenek węgla-szkodnik ekologiczny czy cenny surowiec?”, opublikowanego wkwartalniku RUROCIĄGI nr 2/60/2010 s. 2-4, w którym przedstawiam propozycję zastosowania zaawansowanych technologii do produkcji paliw węglowodorowych na bazie dwutlenku węgla stwarzających szansę dla Polski skokowego rozwoju ekonomicznego i cywilizacyjnego.

 

Z wyrazami szacunku

 

(-) Zbigniew Wrzesiński

 


Czy dwutlenek węgla należy traktować, jako szkodliwy ekologicznie związek chemiczny, czy też wręcz odwrotnie — jako cenny surowiec?
 
 
Jego prawidłowe i kontrolowane wykorzystanie w procesie pozyskiwania energii mogłoby mieć fundamentalne znaczenie dla Polski, znacząco poprawiając jej położenie na geopolitycznej szachownicy.
 
 
Pozycja Polski na rynku handlu emisją dwutlenku węgla, w skali Unii Europejskiej, obecnie i w najbliższej przyszłości nie wygląda obiecująco. Jesteśmy w Europie jednym z najbardziej uzależnionych od spalania węgla krajów w procesie produkcji energii elektrycznej. Jej 95% wytwarza się u nas w elektrowniach węglowych, co oczywiście łączy się nieuchronnie z produkcją CO2. Jeżeli uświadomimy sobie fakt, że ze spalania 1 kg węgla otrzymujemy ponad 2 kg CO2, to skala problemu staje się zupełnie oczywista. Oznacza to także, że w kategoriach ekonomicznych, przy dominacji określonego podejścia, należy jak najszybciej znaleźć rozwiązanie tego problemu. Chodzi o grożące nam nieuchronne kary finansowe za nadmierną emisję, związane z wysoce prawdopodobnym przekroczeniem przez Polskę w przyszłości limitów produkcji i emisji do atmosfery omawianego związku.
 
Pomysłów na rozwiązanie tego problemu jest wiele. Jednym z nich, który jest poważnie brany pod uwagę przez Unię Europejską, jest metoda CCS (Clear Carbon System). W uproszczeniu — technologia ta polega na wychwytywaniu CO2, produkowanego przez elektrownie węglowe, zagęszczaniu, a następnie transportowaniu rurociągami do zbiorników powstałych po wyrobiskach gazu ziemnego lub ropy naftowej i zatłaczaniu pod ziemię. Metoda posiada niestety sporo wad, do których należą olbrzymie koszty m.in. infrastrukturalne, co będzie bezpośrednio przekładało się na wysokość cen energii elektrycznej. W praktyce za jej wdrożenie będzie musiał zapłacić przeciętny Kowalski, w postaci wyższych rachunków za prąd. Nie przyczyni się to raczej do wzrostu popularności samej Unii w Polsce, nie mówiąc już o dalszych konsekwencjach. Ponadto kolejny ważkim argumentem przeciwko tej technologii jest groźba wjazdu naszego kraju na ślepy tor rozwoju technologicznego i to na wiele lat. Wdrożenie CCS uniemożliwiałoby bowiem wprowadzenia w Polsce innej technologii, ograniczającej emisję CO2 nie w sposób administracyjny, ale zgodnie z prawami rynku. Zgodnie z nią CO2 zostałby potraktowany, jako surowiec do dalszego przerobu na gazy węglowodorowe lub paliwa płynne, a nie jako szkodliwy ekologicznie związek mający podlegać neutralizacji.
 
Piszę tutaj o synergii węglowo-jądrowej, która umożliwia przemianę dwutlenku węgla w paliwa płynne lub gazy węglowodorowe. Jej istotą jest wykorzystanie energii cieplnej, uzyskanej z tzw. wysokotemperaturowego reaktora jądrowego IV generacji (High Temperature Reactor — HTR) do procesu reformingu węgla lub dwutlenku węgla. Dzięki temu Polska może zyskać pokaźne własne zasoby nośników energii w postaci gazu i produktów ropopochodnych.
 
Polska posiada znaczne, udokumentowane zasoby węgla, które zaspokajają w zupełności nasze potrzeby energetyczne. Stąd też tak promowana dotychczas idea budowy elektrowni atomowej (opartej w założeniach na tzw. reaktorach niskotemperaturowych) ma podłoże czysto polityczne i ideologiczne, i nie jest poparta żadną realną potrzebą rynkową. W tym kontekście pojawia się jednak innych problem, którym jest konieczność zapewnienia dostaw gazu i ropy naftowej do naszego kraju z zewnątrz.
 
Tymczasem wdrożenie technologii HTR nie tylko zapewniłoby pewność i stabilność zaopatrzenia Polski w paliwa płynne i gazowe, z uwagi na oparcie jej na własnych zasobach węgla i dwutlenku węgla do produkcji energii. W wymiarze praktycznym pozwoliłoby to wówczas na pełną niezależność i suwerenność energetyczną Polski. Jej uzyskanie będzie stanowiło kamień milowy na drodze do realnej i efektywnej budowy stabilnej pozycji naszego kraju na arenie międzynarodowej, dzięki uniezależnieniu się od źródeł importowych.
 
W polskich warunkach najlepszym rozwiązaniem byłoby zastosowanie do produkcji energii elektrycznej wysokotemperaturowego reaktora jądrowego, chłodzonego helem, o mocy cieplnej nie większej niż kilkaset MW. W okresie 5 lat planuje się uruchomienie pierwszych instalacji przemysłowych. Warto dodać, że reaktory wysokotemperaturowe charakteryzują się bardzo wysokim stopniem bezpieczeństwa eksploatacji. Uzasadnieniem użycia HTR w energetyce są stosowane obecnie technologie pozyskiwania paliw płynnych z węgla w klasyczny sposób, wiążące się z produkcją olbrzymich ilości dwutlenku węgla, który jest następnie emitowany do atmosfery. Technologie te nie są więc przydatne do zastosowania na obszarze UE. Bez rozwiązania problemu emisji CO2 do środowiska naturalnego nie jest możliwe rozwijanie technologii upłynniania węgla na powierzchni ziemi. Wykorzystując energię cieplną, produkowaną w generatorze jądrowym typu HTR można całkowicie wyeliminować emisję CO2 przy produkcji paliw płynnych z węgla, jak również radykalnie ograniczyć emisje dwutlenku węgla do środowiska naturalnego przy produkcji energii elektrycznej w elektrowni węglowej.
 
Reaktory HTR maj jeszcze inną dodatkową zaletę. Produktem ubocznym ich działania są spore ilości wodoru, który może być używany w przemyśle petrochemicznym, redukując znacząco zużycie gazu ziemnego. Ma to bezpośrednie przełożenie na obniżenie ceny nawozów sztucznych, a w szczególności azotowych, co z kolei ma wpływ na możliwości rozwoju energetyki odnawialnej. Jak wiadomo z hektara rzepaku można wyprodukować około 1,2 tony biopaliwa. Jednakże, aby uzyskać taki rezultat trzeba użyć do produkcji rzepaku nawozów sztucznych. Bez ich użycia wydajność rzepaku z hektara nie przekracza 1,5 tony. Planując produkcję biopaliwa na duża skalę, należy uwzględnić koszt nawożenia rzepaku, który sięga blisko 40% kosztów uprawy. Mając zapewnioną stabilną produkcję wodoru przy użyciu HTR, można oczekiwać stabilnych niższych cen nawozów azotowych, poprawiających znacznie opłacalność produkcji biodiesla. Analiza warunków produkcji innych rodzajów biopaliw pochodzących z uprawy zbóż lub ziemniaków daje zbliżone rezultaty.
 
HTR-y umożliwią również budowę małych, wydajnych elektrowni o mocy w granicach 200 MW. Ponieważ dzięki helowi, jako materiałowi chłodzącemu, reaktor osiąga wysoką temperaturę rzędu 900°C, sprawność takiej elektrowni przekroczy 45%, co jest wynikiem znacznie lepszym od sprawności osiąganych w niskotemperaturowych elektrowniach atomowych, nie przekraczającej 33%. Ponadto klasyczne elektrownie jądrowe osiągają znacznie większe moce, ponad 1000 MW oraz chłodzone są wodą, której potrzebują w znacznej ilości do odprowadzenia ciepła odpadowego. Ponieważ Polska należy do krajów niezbyt zasobnych w wodę, ten czynnik musi być poważnie rozważony w planach rozwoju naszej energetyki jądrowej. Kojarząc wyprodukowany przy użyciu rektora HTR z rozkładu wody wodór z elektrowni węglowej, można całkowicie wyeliminować emisję dwutlenku węgla do atmosfery, zaś wyprodukowany tlen zużyć do spalania węgla, eliminując emisję niezwykle szkodliwych tlenków azotu powstających przy spalaniu węgla w powietrzu.
 
Jeśli zatem potraktujemy dwutlenek węgla, jako cenny surowiec, wówczas zastosowanie technologii HTR daje olbrzymią i fundamentalną szansę rozwoju w Polsce energetyce jądrowej nowej generacji oraz otwiera zupełnie nowe możliwości w obszarze produkcji paliw płynnych i gazu, poprawiając radykalnie bezpieczeństwo energetyczne kraju. Ponadto umożliwia tanią, przemysłową produkcję wodoru, obniżającą koszty produkcji nawozów sztucznych, szczególnie azotowych, co z kolei może uczynić opłacalną produkcję krajowych biopaliw, aktywizując tym samym gospodarczo sektor rolniczy.
 
Reasumując, zastosowanie w przyszłości synergii węglowo-jądrowej w rozwoju polskiej energetyki jest optymalnym rozwiązaniem, umożliwiającym nam przeskoczenie całej epoki energetyki jądrowej niskotemperaturowej, która jest obecnie technologią przestarzałą i zupełnie nie przydatną dla  stających przed nami realnie problemami związanymi z emisją CO2 i produkcją energii elektrycznej z uwzględnieniem wymogów gospodarki rynkowej.
 
Aby móc efektywnie działać w obszarze technologii synergii węglowo-jądrowej, powinniśmy jak najszybciej dołączyć do dziesiątki państw UE, które skupiają ośrodki pracujące na rzecz HTR w programie RAPHAEL (ReActor for Process heat, Hydrogen And ELectricity generation). Jak dotąd, Polacy biorą udział w wielu międzynarodowych projektach, lecz w ośrodkach, których infrastruktura w istotny sposób współtworzona i finansowana przez Polskę, znajduje się poza naszym krajem. Należy ten stan rzeczy jak najszybciej zmienić i dążyć do tego, by HTR, który jest urządzeniem ważnym dla całej UE, a dla Polski superważnym, był zbudowany w Polsce i aby Polska stała się koordynatorem programu RAPHAEL. Problem ten powinien być priorytetem w działaniach polskich europosłów na forum Parlamentu Europejskiego, bowiem od jego pozytywnego dla nas rozwiązania zależeć może w istotny sposób przyszłość rozwoju gospodarczego i społecznego Polski, a także jej pozycji n światowej scenie.
Link http://www.geopolityka.org/pl/analizy/425-geopolityczne-znaczenie-co2-dla-polski.html
 
 
Popieram kolegę prof. z Redakcji kwartalnika RUROCIAGI
 
Kejow


Gaz na nadchodzącą zimę – pytanie w lato o umowe gazową

Gaz na nadchodzącą zimę – pytanie w lato o umowe gazową

Notka jest reakcją na pubkikację pAP
Eksperci o kryzysie gazowym
PAP, 2010-07-29 20:02

Notatka prasowa PAP jest wyczepująca temat na chwilę obecną ale pominieto opinię inż Witolda Michalowskiego w Radiu Maryja – *dlaczego?)

Ekspert Andrzej Szcześniak podnosi że Waldemar Pawlak usiłuje przerzucić wagę umowy poprzez podpisanie jej przez szefa MSZ Radoslawa Sikorskiego
Piotr Naimski podaje że nie znana jest faktyczna liczba mniejsze sprzedazy gazu
Rzeczniczka PGNiG Joanna Zakrzewska przynaje że PPGNiG pertaktuje z wieloma dostawcami gazu
Opinia Tomasza Chmala, eksperta Instytutu Sobieskiego dot. mozliwych ograniczeń dostaw gazu dla odbiorców przemysłowych
Prognozy urzędowe których nie cytowali eksperci

Zestawienie informacji o wielkości zużycia gazu z podziałem na sektory gospodarkiSektor gospodarkiUdział w %

Klienci indywidualni29%
Zakłady azotowe15%
Elektrownie i elektrociepłownie10%
Inni klienci przemysłowi31%
Handel i usługi12%
Pozostali2%
Źródło: ECiZ,1/2010

Portal Rynek Gazu

ANALIZA RYNKU GAZU W POLSCE DO 2035 ROKU EUROPEKSKI BANK ROZWOJU Z 2008R.

http://www.centrumfede.pl/dc/inne/GMS_PL_final.pdf

CZY MOŻE ZABRAKNĄC GAZU – inż Witold Michalowski RADIO MARYJA

Adres: http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=22384

Opinia własna

Dziwną rzeczą jest dla oceny ekspertów zapominanie o strukturze odbiorców oraz przemożnym wpływie na krajowego monopolistę PGNiG Ministerstwa Skarbu Państwa.

Oczekiwanie na podpisanie umowy gazowej z Rosją i zawirowania polityczne wokół tematu po stronie polskiej są niebezpieczne dla interesu konsumentów gazu w Polsce.

Brak opinii niezależnych ekspertów np. z innego kontynetu Brazylii lub Australii

Kejow



Rozgrywka przed finałem umowy gazowej Pawlak MG vs. Radek Sikorski MSZ
Lipiec 29, 2010, 7:14 am
Filed under: gaz, Gazprom, polityka, Polityka energetyczna | Tagi: , , , ,

Rozgrywka przed finałem umowy gazowej Pawlak vs. Radek

Minister gospodarki Waldemar Pawlak uważa, że to, co było do zrobienia ws. umowy gazowej z Rosją – z jego strony i spółek energetycznych – zostało zrobione. Dodał, że za podpisanie umowy powinno wziąć odpowiedzialność Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

Pawlak zwrócił się do rządu, by porozumienie gazowe z Rosją podpisał minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, ponieważ umowa ta „nabrała wymiaru międzynarodowego”. Według wcześniejszych ustaleń, porozumienie miał podpisać szef resortu gospodarki.

Pawlak podkreślił w środę, że w sprawie umowy gazowej – „na różnych szczeblach biurokracji unijnej – są sygnały, że na podstawie danych medialnych Komisja ma obawy i nie rekomenduje pewnych rzeczy”.

„To, co było do zrobienia przez ministra gospodarki, przez firmy energetyczne – PGNiG i Gaz-System – zostało zrobione. Jest przygotowane porozumienie zapewniające pewność dostaw po akceptowanej cenie, w takim horyzoncie czasu, jaki jest powszechnie stosowany na tym rynku”

KOMUNIKAT PAP

KOMENATRZE W GAZECIE WYBORCZEJ O PAWLAKU i UMOWIE GAZOWEJ

Wicepremier Pawlak już kilka razy wywoływał skandale w sprawie gazowej umowy z Rosją. Pod koniec zeszłego roku na konferencji w Sejmie oskarżał tajemniczych „sabotażystów” w administracji rządowej o blokowanie umowy. Pod koniec marca wicepremier ujawnił, że według tajnej opinii MSZ umowa jest sprzeczna z prawem europejskim. W publicznym liście do premiera Pawlak ostro skrytykował MSZ za tę opinię.

Dyr. Maciej Kaliski z Ministerstwa Gospodarki – główny architekt porozumienia z Rosją – w zeszłym tygodniu straszył, że jeśli dokumenty nie zostaną szybko podpisane, to pod koniec października czeka nas gazowy kryzys. Takim rychłym kryzysem Kaliski na przemian z PGNiG straszyli już wiele razy w zeszłym roku, w czasie negocjacji gazowego porozumienia z Rosją. Wczoraj groźby Kaliskiego powtórzył wicepremier Pawlak.

Andrzej Kublik GW

OŚWIADCZENIE MINISTRA GOSPODARKI

http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,8184951,Pawlak_chce_przerzucic_na_Sikorskiego_gazowy_kontrakt.html

OCENA

Teraz zaczyna się prawdziwa polityka , PiS poprzednio groził Waldemarowi Pwlakowi odpowiedzialnością przed Trybunałem Stanu. Pojawilo się publicznie nowe pojęcie ” kontrakt letni gazowy ” , zawarty między PGNiG a Gazpromem. W mojej ocenie zręczność Waldemara Pawlaka w kierowaniu tym odcinkiem MG oraz realizacja polityki rządu jest zgodna z planem. Realia w sprawie są nadal niejasne , tak jak treść umowy gazowej.

Kejow



Kilka praw o gazie, rurociagi, Gazpromie, i Niemcach w Radiu Maryja

Kilka prawd o gazie, rurociągu, Gazpromie i Niemcach

Polecam uwadze audycję radiową red. Witolda Michałowskiego na tema gazu , Rosjan , kontraktu gazowego, rurze gazociagu NORD STREAM, kosztach tranzytu gazu i brak opłat za tranzyt

Link http://www.radiomaryja.pl/dzwieki/2010/07/2010.07.28.akt01.mp3

Plik audio MP3

Podrawiam

Kejow



Zero gazu łupkowego w Polsce według Głównego Geologa Kraju
Lipiec 28, 2010, 6:42 pm
Filed under: gaz, Gaz łupkowy Shale gas | Tagi: , ,

Zero gazu łupkowego w Polsce według Głównego Geologa

„Jeśli ktoś mnie pyta, ile mamy gazu łupkowego w Polsce, jako główny geolog kraju odpowiadam – zero. Dopóki nie zostaną przedstawione dokumentacje geologiczne, potwierdzone zasoby – nie ma takiego gazu w Polsce” – powiedział. W jego ocenie pierwszych wyników badań można się spodziewać do 3-5 lat.

Są koncesje na poszukiwanie gazu niekonwencjonalnego – łupkowego, lub zaciśniętego – a nie wydano jeszcze żadnej na jego wydobycie – tłumaczył w środę podczas obrad senackiej komisji gospodarki wiceminister środowiska Jacek Jezierski, główny geolog kraju.

Za PAP

Odpowiedź prawdziwa do bólu.

Kejow